środa, 24 lipca 2013

Opel Adam - Fun car!

Opel Adam rozpoczyna niejako nową erę w dziejach Opla. Oferowane dotychczas modele były typowymi użytkowymi modelami, o nieszczególnie wyrafinowanych liniach nadwozia. Oczywiście pojawiały się takie modele jak Speedster czy też nowy GT, lecz były kierowane do osób z nieco zasobniejszym portfelem. Najmniejszy Opel dostał nazwę na cześć założyciela marki, Adama Opla. Męskie imię dla samochodu? Zobaczmy jak się to ma do charakteru pojazdu.


Wygląd

Adam odróżnia się od pozostałej gamy modelowej Opla. Z przodu patrzą na nas reflektory główne o kształcie nie spotykanym dotąd u niemieckiej marki. Poniżej wkomponowano okrągłe światła, które pełnią funkcję kierunkowskazów. Żeby nie czuły się samotne, podobne światła umieszczono z tyłu nadwozia, z tym że tam jest to para: przeciwmgielne oraz cofania. Od razu wzrok przyciągają koła. Taki rozmiar jeszcze niedawno był zarezerwowany dla samochodów klasy średniej! Najmniejsze dostępne felgi to piętnastki, lecz wyposażony w nie jest tylko model podstawowy. Wersje „profilowane” startują od szesnastek.


Opel Adam w wersji Slam

Nadwozie jest krótkie i zwarte. Przetłoczenie biegnące od klamek w kierunku tyłu nadwozia to bumerang znany już z Opla Astry GTC. Modny i często spotykany gadżet w małych pojazdach klasy Premium to odróżniający się dach. Nie inaczej jest w tym przypadku. Podkreślono go linią biegnącą poniżej dachu zwieńczoną nazwą modelu. Napisałem Premium? Tak! Moim zdaniem mały Opel w każdej wyższej niż podstawowa wersji przynależy do tego segmentu. Sylwetka auta osobiście przypomina mi Autobianchi A112 – było nie było małego eleganckiego toczydełka. Potwierdzenie tego przyporządkowania odnaleźć można we wnętrzu.

Autobianchi A112

Wnętrze

Projekt deski rozdzielczej wyróżnia się prostotą i minimalizmem. W przeciwieństwie do innych Opli wypuszczanych po 2000 roku, nie umieszczono tu nadmiaru przycisków. Wykonane jest z dobrych materiałów i solidnie zmontowane. Design deski rozdzielczej jest harmonijny i pasuje tu jak ulał. Temu wnętrzu naprawdę nie można nic zarzucić!


Spersonalizowane wnętrze Opla Adama.

System multimedialny jest dobrze przemyślany, czytelny i nieskomplikowany w obsłudze. Na dotyk reaguje należycie. Na uwagę zasługuje obecność takich pozycji w menu jak aplikacje, czy też galeria. Zapewne po sparowaniu smartfona z zestawem otrzymamy dostęp do multimediów zapisanych w telefonie. Połączenie to zresztą będzie konieczne w jednym przypadku. Nawigacja korzysta bowiem z odbiornika GPS podłączonego urządzenia. Nie jest to zbyt fortunne rozwiązanie, ale cóż, producent wyszedł z założenia, że w dzisiejszych czasach prawie wszyscy korzystają ze smartfonów. Natomiast takie rozwiązanie i sposób działania multimediów może zwiastować, że nawet po kilku latach nie będą one przestarzałe. Pojawią się aktualizacje programów oraz map, dzięki czemu jakość obsługi wzrośnie.

Posiadająca duży zakres regulacji wielofunkcyjna kierownica dobrze współgra z systemem multimedialnym, lecz mogłaby być odrobinę lepiej wykonana. Plastikowe nakładki na ramionach kierownicy otaczające przyciski mają ciągły kontakt z dłońmi kierowcy. Jest to rzecz, do której można się przyzwyczaić, lecz w chwilach słabości może irytować.

Fotele są wygodne i prawidłowo podpierają ciało w szybko pokonywanych zakrętach. Szerokość wnętrza z przodu jest całkiem spora, dzięki czemu osoby nie będą dotykać się łokciami. Z tyłu mamy do dyspozycji jedynie dwa miejsca. Osoby o wzroście do 175 cm narzekać nie powinny. Nad głową jest wystarczająco dużo miejsca (widać z zewnątrz, że to auto jest dość wysokie). Mniej przestrzeni wygospodarowano na nogi, jednak wciąż tragedii nie ma. Natomiast dosyć trudno wsiada się do drugiego rzędu siedzeń. Powstający po odchyleniu oparcia oraz przesunięciu fotela do przodu otwór wejściowy nie grzeszy komfortem.


Jazda – Sama przyjemność

Nie ukrywam, że już od pierwszych metrów byłem pozytywnie zaskoczony prowadzeniem Adama. Samochód wyposażono w precyzyjny układ kierowniczy, bardzo dobrze pracującą skrzynię biegów oraz świetnie zestrojone zawieszenie. Mimo, że testowany Opel posiadał 17 calowe felgi z oponami o rozmiarze 215/45 nie miało się wrażenia poruszania się twardą taczką, która nerwowo reaguje na każdej nierówności (pewnie dlatego dostępne są nawet 18 calowe obręcze). Układ zawieszenia zestrojono tak, aby zapewniał świetne trzymanie się drogi (na pewno to tez zasługa szerokich opon), a przy tym auto było wystarczająco komfortowe. W czasie jazdy samochód daje mnóstwo frajdy z jazdy. Nie przechyla się na zakrętach, a podczas mocnego hamowania nie nurkuje przodem. Zdecydowanie warto będzie zabierać Opla na przejażdżki górskimi serpentynami.

Silnik zamontowany w Oplu to klasyczna atmosferyczna benzynowa jednostka napędowa o objętości 1.4 litra, która produkuje 100 KM. Taka moc w małym samochodzie obiecuje pozytywne wrażenia z jazdy. I rzeczywiście samochód ochoczo wyrywa do przodu, a silnik wkręcając się w wyższe partie obrotów generuje przyjemny rasowy dźwięk. Producent podaje czas przyspieszania do 100 km/h równy 11,5 sekundom. Nie jest to oszałamiający wynik, jednak odczucia towarzyszące wkręcaniu silnika rekompensują lekką słabość w niższych rejestrach obrotomierza. Inna sprawa, że miałem wrażenie, że pomimo zdecydowanego nacisku na pedał gazu przepustnica otwierana jest stopniowo. Cóż, taki już urok elektronicznie sterowanych mechanizmów...

Silnik 1.4 Ecotec to sprawdzona jednostka napędowa Opla, tak więc jej eksploatacja nie powinna być kłopotliwa. Spalanie katalogowe wynosi 5,5 litra w cyklu mieszanym (5,1 z systemem Start&Stop). Takie same wartości podawane są dla słabszej odmiany 87 konnej. Silnik 1,2 70 KM spala wg producenta ok. 0,2 litra mniej. Mając na uwadze niewielkie różnice cenowe między jednostkami napędowymi wybór zdaje się być oczywisty. W praktyce jak wiadomo jest inaczej. Średnie zużycie paliwa wg komputera pokładowego zatrzymało się na 8 litrach na setkę. Warto jednak zaznaczyć, że z pewnością przeprowadzane jazdy próbne są dynamiczne bez walki o każdą kropelkę paliwa. A trzeba przyznać, że samochód kusi do szybkiej jazdy.


Personalizacja – dla chcących się wyróżnić

Polecam otworzyć katalog Opla Adama (dostępny na stronie internetowej Opla w zakładce katalogi). Ilość możliwych konfiguracji przyprawia o zawrót głowy. Samych felg (dostepne wyłącznie aluminiowe felgi) jest 9 rodzajów, przy czym mogą być malowane na różne kolory. Łącznie daje to liczbę 30 felg. Dodatkowo są dostępne nakładki na 18 calowe felgi Twister w dwóch kolorach (żółtym James Blonde oraz czerwonym Red 'n' Roll). Na nadwoziu nabywca może umieścić rożne kalkomanie (szachownice, kleksy), poprzeczkę na grillu pomalować kilkoma dostępnymi barwami, linię dachu odznaczyć kontrastową barwą, a całość zwieńczyć teksturą karbonu na dachu oraz we wnętrzu. Ponadto we wnętrzu czeka na nas widok rozświetlonych gwiazd (jeśli zamówimy okno dachowe). Jeśli nie chcemy mieć panoramicznego dachu dostaniemy drobne lampki diodowe umieszczone w podsufitce. Wieczór pod gwiaździstym niebem i szukanie nowych gwiazdozbiorów dostępne teraz także w niepogodę!

Tak zwanych profili jest 3: Jam, Glam oraz Slam. Warto zwrócić uwagę szczególnie na ostatnią. Jest to wersja lekko usportowiona. Posiada seryjnie obniżone i utwardzone zawieszenie, które po dość długiej jeździe próbnej mogę uznać za w pełni satysfakcjonujące.

Łącznych ilości kombinacji dostępnego wyposażenia i akcesoriów personalizujących samochód jest ponad 60000! Na jeden milion samochodów statystycznie spotkamy około 15 takich samych. Nie ma więc obaw, że nasz Adam straci na indywidualności.


Podsumowanie

Opel Adam to bardzo udane wejście w segment małych designerskich samochodów. Jest Mini, jest Fiat 500, jest Citroen DS3, próbuje Audi A1 i jest Opel Adam. Przy czym to właśnie nowość Opla oferuje najwięcej możliwości personalizacji. Czy męska nazwa ma uzasadnienie? W wersji Slam odpowiedź jest tylko jedna - TAK. Samochód prowadzi się bardzo pewnie i ma swój charakter. A to jest w delektowaniu się motoryzacją najważniejsze.



Zdjęcia testowanego egzemplarza: FrogsterPL - Blogger; Pozostałe: fr.academic.ru, www.netcarshow.com

Citroen C3 - Francuska żaglówka

Wstęp - Krótkie przypomnienie historii

Citroen małe samochody z napędem przednim oferuje od wielu dziesięcioleci. Popularną kaczkę "Dwacefałkę" zna niemal każdy. Kolejni przedstawiciele segmentu małych pojazdów to nowsza i bardziej praktyczna Dyane, Visa, nieco mniejszy AX, czy też Saxo.

Citroen 2CV

Citroen Dyane
Citroen Visa

Swoistym powrotem do korzeni był pierwszy model C3. Do słynnego protoplasty nawiązywał linią nadwozia z zaokrąglonym dachem i maską silnika oraz wyraźnie zarysowanymi nadkolami. Wszystkie wymienione charakteryzowały się miękkim, komfortowym zawieszeniem. Dzięki tym samochodom w świadomości użytkowników zapisał się obraz wygodnego środka lokomocji, który wcale nie musi być limuzyną wyższej klasy. Jaki jest nowy C3? Czy udanie nawiązuje do swojego bezpośredniego poprzednika? Jak wypada na tle starszyzny?

Citroen C3 pierwszej generacji

Zewnętrze – Atrakcyjny i stylowy spadkobierca

Aktualna generacja Citroena dostępna jest na rynku od końca roku 2009. W tym roku Citroen przeprowadził face lifting modelu. Samochód po modernizacji ujawniono na marcowym salonie samochodowym w Genewie. Wśród zmodernizowanych elementów znajduje się nowy przedni zderzak z innym kształtem wlotu powietrza (niejako dwa sklejone dłuższymi podstawami trapezy równoramienne w miejsce jednego trapezu) i zagłębionym weń światłom do jazdy dziennej. Lifting objął także umieszczenie loga marki na atrapie grilla, a także przeniesienie tylnych świateł odblaskowych na dół zderzaka. Zabiegi te lekko odświeżyły nadwozie, nie można jednak powiedzieć, że są choćby małą rewolucją. Tak naprawdę sama sylwetka, z podobnie jak u poprzednika z zaokrąglonymi słupkami A oraz dachem sprawia, że jest to jedno z najładniejszych aut w klasie. Mi osobiście bardzo przypadło do gustu przetłoczenie wzdłuż linii klamek nawiązujące do Citroena C5. Dodatkową atrakcją jest możliwość zamówienia panoramicznej szyby Zenith, która sięga mniej więcej na wysokość głów pasażerów przedniego rzędu siedzeń.

Citroen C3 drugiej generacji
2013 C3

Wnętrze - Nie dla wrażliwych na promienie słoneczne

Wykonane jest z dość twardych plastików, lecz jest dobrze spasowane – nic tu nie trzeszczy, ani nie skrzypi. Irytujący natomiast może być środkowy panel. Pokryto go (w moim odczuciu przesadnie modnym) czarnym błyszczącym lakierem, na którym zbiera się mnóstwo odcisków naszych palców. A szkoda, bo same urządzenia pokładowe zatopione w tym panelu cechują się wysoką ergonomią i łatwością obsługi. Prosty panel klimatyzacji może być wręcz wzorem dla innych producentów. Jest jednak jeden wyjątek... Okulary przeciwsłoneczne z polaryzacją skutecznie zatrzymują światło emitowane przez wyświetlacz komputera pokładowego i radia. Moim zdaniem jest to duża wada i polecam każdemu potencjalnemu nabywcy sprawdzenie, czy aby na pewno posiadane okulary lubią się z samochodem.

Rozjaśnione wnętrze Citroena C3

Samochód udostępniony podczas jazdy próbnej wyposażony był we wspomnianą szybę Zenith. Dzięki ruchomej przedniej części podsufitki możemy regulować ilość światła wpadającego do wnętrza. Przy pełnym otwarciu, wrażenie jest naprawdę ciekawe. Wypukła szyba przywodzi na myśl przeszklone kabiny myśliwców. Jest przy tym całkiem przydatna. Zdarza się bowiem, że podjedziemy za blisko sygnalizatora na skrzyżowaniu. Wtedy szybkim ruchem odsuwamy podsufitkę i widzimy aktualnie wyświetlany kolor nawet będąc niemal idealnie pod światłami.


Tylna kanapa - Mało miejsca!

Niestety właściciele C3 często będą słyszeć narzekania pasażerów drugiego rzędu siedzeń. Miejsca na nogi jest niewiele. Osoba o wzroście 180 cm po ustawieniu przedniego fotela pod siebie, nie usiądzie za sobą. Pomimo niższego wzrostu ja także nie czułem się komfortowo z tyłu. Moje kości strzałkowe były skutecznie uciskane przez konstrukcję nośną fotela przedniego. Przestrzeń tą określiłbym raczej mianem klaustrofobicznej.


Jazda – Buja, oj buja

Samochód wykazuje wyraźnie zauważalne tendencje do naśladowania zachowania łódki na niespokojnym jeziorze. Zawieszenie jest zestrojone miękko i nie zachęca do szybkiego pokonywania łuków. C3 wychyla się nie tylko w zakręcie, lecz także nieobce są mu wahania wzdłużne. Nurkowanie przodu pojazdu nawet przy średnio intensywnym hamowaniu murowane. Co ciekawe, podczas ruszania auto przysiada w sposób znany mi dotychczas jedynie z tylnonapędowych samochodów. Czy to źle? Niekoniecznie. W dobie twardych zawieszeń, ten Citroen udanie nawiązuje do przeszłości marki i nie ulega trendom usportowiania zawieszeń w każdym wręcz segmencie.

Silnik pracujący pod maską opisywanej C3 to nowa jednostka PSA 1.2 VTi o 3 cylindrach, która dysponuje mocą 82 KM. Wybór silników trzycylindrowych (dostępna jest również jednostka 1.0 VTi 69 KM) pojawił się po faceliftingu. Silniki te zadebiutowały w Peugeocie 208 pod koniec ubiegłego roku. Trzeba przyznać, że Francuzi dobrze odrobili pracę domową. Jak na trzycylindrowca silnik jest dobrze wyrównoważony i wyciszony, a przy tym w jeździe miejskiej więcej niż wystarczająco żwawy. Myślę, że na drogach podmiejskich także da sobie radę, podobnie jak i na autostradach przy dopuszczalnych prędkościach. Auto jest również całkiem oszczędne. Średnie spalanie oscyluje w granicach 6 litrów bezołowiowej na 100 km.


Podsumowanie

Citroen drugą generacją modelu C3 pokazał, że jest wierny tradycji robienia samochodów nastawionych na komfort jazdy. C3 udanie nawiązuje do swoich poprzedników będąc jednocześnie konstrukcją nowoczesną. Trzycylindrowe jednostki napędowe, czy też ogromna panoramiczna szyba Zenith pasują do charakteru i wizerunku marki, która zawsze słynęła z innowacyjnych i nietypowych rozwiązań.

Zdjęcia testowanego egzemplarza: FrogsterPL - Blogger;  Pozostałe: netcarshow.com, carhumor.net, commons.wikimedia.org, autoviva.com

Peugeot 208 - Ten pierwszy raz

Jak to się zaczęło

W tym wpisie postaram się opisać wrażenia z pierwszej jazdy próbnej salonowym egzemplarzem. Był to Peugeot 208 w środkowej wersji wyposażenia (Active). Test odbył się kilka miesięcy temu. Po tak długim czasie nie pamięta się wszystkiego, lecz z racji tego, że był to ten pierwszy raz wiele spostrzeżeń utkwiło w pamięci.

Podchodzę do samochodu... Ten model chciałem poprowadzić już dawno, zaraz po jego wejściu na rynek. Między innymi dlatego, że posiadam jego protoplastę, niezwykle udanego Peugeota 205. Na swoje czasy był to pojazd na wskroś nowoczesny. Ocynkowane nadwozie z kontrolowanymi strefami zgniotu oraz łamaną kolumną kierownicy. Napęd stanowiły ciekawie zaprojektowane silniki o ułożeniu leżącym o tym samym obiegu oleju dla silnika, jak i skrzyni biegów. Samochód w roku, w którym się pojawił (1982) z pewnością zachwycał potencjalnych nabywców małych samochodów głównie w Europie Zachodniej. A to za sprawą między innymi: ładnej linii nadwozia, obszernego wnętrza wygospodarowanego w niewielkim przecież aucie (2,42 m rozstaw osi, długość nadwozia 3,7 m), udanego i dobrze zestrojonego zawieszenia, czy też dużego wyboru jednostek napędowych, przy czym już najsłabsze jednostki zapewniały dobre osiągi (masa własna podstawowych wersji poniżej 800 kg). Dla porównania gabarytów nadwozia, Skoda Citigo przy tym samym rozstawie osi ma 15 cm krótsze nadwozie. Z tą natomiast różnicą, że wygląda jak pudełko a nie samochód (prawie totalny brak maski), a miejsca nie oferuje w sposób znaczący więcej.

Nie o tym miałem pisać. Minęło kilka miesięcy od premiery najnowszego modelu Peugeota w klasie miejskich samochodów. Wraz z kolegą Piotrem (www.v8-sc.com) udaliśmy się na pierwszą własną jazdę próbną. Po prostu stwierdziliśmy, że objazd salonów i oglądanie aut na sucho w salonie to za mało dla fana motoryzacji.


Całokształt - Miłe zaskoczenie

...Podchodzę do pięciodrzwiowej dwieścieósemki. Z zewnątrz prezentuje się całkiem zwyczajnie. Szary kolor, 15 calowe koła z kołpakami - nic nadzwyczajnego w dzisiejszych czasach. Do środka dostaje się przez szeroko otwierające się drzwi i zasiadam w świetnie wyglądającym fotelu (w każdej wersji poza GTi, gdzie wyglądają jeszcze lepiej) i wygodnym (może nieco zbyt miękkim) fotelu. Bardzo dobre wrażenie robi deska rozdzielcza (kolejny powód odwiedzin w pierwszej kolejności salonu Peugeota). Zaprojektował ją polski designer pracujący w dziale wzornictwa francuskiej marki – Adam Bazydło. O pomyśle umieszczenia zestawu wskaźników ponad wieńcem jajowatej kierownicy powiedziano już wiele. Ja dodam tylko, że sam projekt czytelnych zegarów wpada w oko. Zawiera przy tym wskaźnik temperatury cieczy chłodzącej silnik. Rzecz, o której w dzisiejszej motoryzacji, pozbawionej znamion wyjątkowości i dostępności tylko dla nielicznych osób coraz częściej się zapomina. Każdy kierowca powinien być informowany o zmianach stanu temperatury silnika! Ergonomia zestawu wskaźników będzie odpowiednia dla osób do około 175 – 180 cm wzrostu. Fotel powinno dać się obniżyć jeszcze odrobinę, a same wskaźniki również mogłyby zawędrować ok. 2 cm wyżej. Być może zostanie to poprawione podczas liftingu (ciekawe, jak ma się sprawa czytelności zegarów w 308 II generacji, gdzie zastosowano ten sam patent).

Miłym zaskoczeniem jest duża przestrzeń z tyłu. W drugim rzędzie siedzeń bez problemu wsuniemy stopy pod siedziska przednich foteli, kolana nie będą dotykać pleców oparcia, a nad głową będziemy mieli sporo miejsca na wymyślną fryzurę.

Kolejne miłe zaskoczenie to bardzo dobra jakość wykonania. Solidnie spasowane tworzywa są wysokiej próby i nie powstydziłyby się obecności w samochodzie premium.


Wnętrze – Moda na nowoczesność

Po ruszeniu i przebyciu pierwszych metrów zwróciłem uwagę na kształt podszybia. Jest ono zupełnie płaskie i jednolite. Przez to ma się wrażenie, że auto jest dość wąskie (w istocie szerokość nadwozia wynosi 1,71 m, a wnętrza 1,41 m co plasuje 208 w czołówce segmentu) oraz przywodzi na myśl deski samochodów dostawczych, na które kierowcy tychże kładą tony papierów. Gdzie się podziały wymyślne kształty desek rozdzielczych? Mam tu na myśli np. Forda Mondeo pierwszej generacji, wiele japońskich i amerykańskich aut z lat dziewięćdziesiątych, czy też całkiem świeżego Suzuki Swifta `04. W każdym z nich ukształtowanie podszybia miało to "coś".

Kierując wzrok niżej zobaczymy spory ekran zestawu multimedialnego obudowany błyszczącym czarnym plastikiem. Osobiście nie lubię "lakieru fortepianowego" na przedmiotach użytkowych i zostawianych na nim linii papilarnych, lecz cóż, taka moda. We wnętrzu Peugoeta 208 na szczęście nie ma go dużo.

Opcjonalny zestaw multimedialny z 7 calowym ekranem, w który testowane auto było wyposażone, jest czytelny i łatwy w obsłudze. Bardzo dobrze reaguje na dotyk. Nowoczesność i duża intuicyjność obsługi powoduje, że układ menu wygląda jakby przeniesiono go wprost ze smartfona.



Prowadzenie – Czy to na pewno segment B?

Samochód prowadzi się pewnie. Szybko reaguje na ruchy małą elipsoidalną kierownicą – jest to zasługa przekładni kierowniczej o niskiej wartości redukcji obrotów wałka kierownicy na ruch listwy zębatej. Od oporu do oporu wystarczą 2 obroty kierownicą. Trzeba bardzo delikatnie wykonywać ruchy kierownicą, w innym przypadku samochód będzie nam wężykował po prostej drodze. Wynika to także z kolejnej cechy układu. Praca kierowcy jest prze-wspomagana. Kierownicą można obracać dosłownie małym palcem. Nie tylko na postoju, ale także podczas jady. Tym razem jest to niemiła niespodzianka, bo producent podaje, że układ sterowania wyposażony został we wspomaganie o zmiennej sile. Wychodzi na to, że ja tej zmiany nie wyczułem.

Jeśli przyzwyczaimy się do takiego sposobu pracy kierownicy będziemy pozytywnie zaskoczeni prowadzeniem. Samochód pewnie trzyma się drogi, nie wychyla się zanadto na zakrętach, a przy tym jest bardzo komfortowy. Dotychczas takie wrażenie podczas podróży po krakowskich drogach kiepskiej jakości miałem w przedstawicielach segmentu D! Brawa dla inżynierów strojących układ jezdny. Patrząc z perspektywy kilku kolejnych jazd konkurentami Peugeota stwierdzam, że ma on najbardziej dojrzały układ resorowania w swojej klasie.

Trzycylindrowe silniki o pojemności 1.0 oraz 1.2 to nowość koncernu PSA. Dzięki rozsądnie skalkulowanym cenom modeli w nie wyposażonych mają one pozytywnie wpływać na sprzedaż oraz na ... środowisko. Pomijając charakterystyczny dźwięk jednostki trzycylindrowej, silnik 1.2 zamontowany w testowanym samochodzie sprawiał korzystne wrażenie. Na postoju nie ma wyczuwalnych wibracji, a dynamika jazdy w mieście nie pozostawiała nic do życzenia. Może jedynie szybszej reakcji na polecenia wydawane na pedale przyspieszenia. Niestety jest to cecha wielu współczesnych samochodów, gdyż w nich sterowanie przepustnicą odbywa się na drodze elektronicznej. Średnie spalanie wyświetlane na ekranie komputera pokładowego umieszczonego pomiędzy zegarami oscylowało w granicach 6,5 litra benzyny na 100 km. Ekolodzy będą więc zadowoleni.


Podsumowanie

Peugeot 208 jest bardzo dopracowanym samochodem. Producent przyłożył się do jakości wykonania w niemal każdym aspekcie. Wersje 3 i 5-cio drzwiowe różnią się od siebie i kierowane są do innej grupy klientów. Mniej praktyczna wersja przeznaczona jest dla ludzi młodszych lub kierowców, którzy posiadali kiedyś słynną 205 i chcą nostalgicznie wrócić do tamtych czasów (wyraźne nawiązanie w postaci blendy na słupku C). Wersja z pięciorgiem drzwi jest za to bardziej stonowana, praktyczna i śmiem nawet napisać, że bardziej elegancka. Potwierdzeniem tych słów jest wyśmienicie dopracowane wnętrze oraz dojrzałe prowadzenie przypominające bardziej samochód kompaktowy niż miejski. Szeroka gama dostępnych jednostek napędowych pozwala dopasować pojazd do własnych wymagań - od ekonomicznych silników 3 cylindrowych do turbodoładowanej jednostki 1.6 o mocy nawet 200 KM (GTi). W największym skrócie: Dla każdego coś miłego.



Zdjęcia: netcarshow.com

Zaczynamy!

Mam na imię Sławek. Motoryzacją interesuję się od hmm, odkąd pamiętam. Wiele osób, których pasją jest motoryzacja swoje rozmowy, notki, wpisy, zaczyna w ten właśnie sposób. Jeśli tylko dobrze odzwierciedla to sytuację, czemu nie?

Na swoim blogu będę umieszczał swego rodzaju namiastkę testów samochodowych. Opierać się one będą na wrażeniach z jazd próbnych samochodami, które miałem przyjemność prowadzić. Będę starał się być przy tym jak najbardziej obiektywny. Chcę wczuć się w rolę niezależnego dziennikarza motoryzacyjnego, którego celem jest przedstawienie danego pojazdu w jak najbardziej rzetelny sposób. Nie przedłużając zaczynamy!

Na początek rozrzutnie umieszczę 3 wpisy naraz - cóż, jest trochę do nadrobienia :). Zapraszam do lektury mini testów Peugeota 208, Citroena C3 oraz Opla Adama.