Najnowsza
generacja trójki została ujawniona 14
października 2011 roku. Premiera odbyła się w głównej siedzibie
firmy w Monachium i była transmitowana na żywo w internecie.
Do sprzedaży model
F30
wszedł
w lutym 2012 roku.
 |
| Premiera BMW F30. Źródło: youtube.com |
Samochody
marki BMW słyną ze znakomitych proporcji nadwozia. Oprócz wyglądu zewnętrznego podyktowane jest to również uzyskaniem jak najlepszego
rozkładu masy pomiędzy osiami pojazdu. Nie inaczej jest w przypadku
nowego modelu.
 |
| BMW serii 3 Sport Line |
Patrząc na samochód pod kątem stojąc z
tyłu nadwozia dostrzec można duże podobieństwo do poprzednika
oznaczonego kodem E90. Niemal bliźniacze linie przetłoczeń
biegnące wzdłuż klamek i podobne światła tylne mogą sugerować,
że to tylko
lifting.
Nic bardziej mylnego. Samochód został zbudowany na nowej płycie
podłogowej i posiada o 5
cm dłuższy rozstaw osi, który w wersji kombi (BMW
3 Touring) jest dodatkowo powiększony. Złudzeń pozbawia nas spojrzenie na przód
pojazdu. Całkowicie zmieniono koncepcję wyglądu świateł. O ile
wcześniejsza wersja była ewolucją rozpoczętą przez umieszczenie
podwójnych reflektorów pod jednym kloszem w modelu E36, tak w F30
słynne ringi nie mają już kształtu okręgów, lecz są
„spłaszczonymi” owalami. Jest to bezpośrednie nawiązanie do
koncepcyjnego modelu i8 Spyder.
Charakterystycznym
elementem, dzięki któremu nie pomylimy nowej serii 3 z innymi
modelami bawarskiego producenta jest połączenie reflektorów
głównych z grillem. Nie spełnia to żadnej dodatkowej roli, myślę,
że zostało wprowadzone tylko jako znak szczególny wyróżniający
obecną generację.
 |
| BMW i8 Spyder Concept |
Nie podoba mi się natomiast wybrzuszenie na
masce. Nie skrywa ono wcale miejsca na motor, gdyż ten przesunięto
zdecydowanie bardziej w stronę kabiny. Podyktowane zostało
bezpieczeństwem pieszych (rezultat
na poziomie 78% ochrony pieszych w
testech Euro NCAP).
Można jedynie przypuszczać, że w razie wypadku „podcięty”
pieszy ląduje z mniejszej wysokości na podatnej masce. Co w takim
razie zrobić w przypadku małych minivanów o znacznej płaszczyźnie
czołowej i krótkiej masce? To pytanie do Komisji Eurupejskiej i
temat na zupełnie odrębny artykuł.
Wracając
do BMW. Otwieram drzwi i zagłębiam się w sportowym fotelu leżącym
niemal na podłodze. Korzystając z charakterystycznego mechanizmu
kołyskowego unoszę siedzenie lekko do góry. Hmm dalej nisko.
Zapewniany przez sprzedawcę, że jest OK i im
niższa pozycja tym lepiej czuć samochód, przyciśnięciem
przycisku odpalam silnik. Przestawiam drążek automatycznej 8-mio
biegowej skrzyni w pozycję D i ruszam. Pierwsze zaskoczenie – po
puszczeniu hamulca samochód toczy się naprawdę powoli. Zawsze
myślałem, że start jest bardziej gwałtowny, tym bardziej biorąc
pod uwagę moc 245 koni mechanicznych i
350 Nm pod
maską. Samochód dostojnie nabiera prędkości, a mi pojawia się
coraz większy uśmiech na twarzy. Dwustrefowa automatyczna
klimatyzacja skutecznie chłodzi wnętrze, a czujnik jakości
powietrza zewnętrznego sam dostosowuje obieg powietrza. Czuję się
coraz lepiej. Jadąc spokojnie w ciągu samochodów, nagle
kilkanaście metrów przede mną samochód w
przełączce
gwałtownie rusza. Odruchowo mocno wciskam pedał hamulca. Pani
kierująca tym samochodem na szczęście zmieniła decyzję. Wiem
jednak, że hamulce czerwonej Beemki dałyby radę.
 |
| Skrojone na miarę wnętrze BMW F30 |
Postanawiam
pobawić się ręczną zmianą przełożeń. Zawsze chciałem
sprawdzić działanie tego „joysticka”, który ma naśladować
pracę sekwencyjnej skrzyni biegów. Duży plus to prawidłowy
kierunek zmian biegów – do siebie bieg wyższy, pchnięcie zaś to
redukcja. Dodatkowo dostępne mamy łopatki do zmiany biegów przy
kierownicy. Jadąc w trybie Comfort (auto wyposażone było w zmienną
charakterystykę pracy układu napędowego) trącam łopatkę z lewej
strony kierownicy. I jeszcze raz. Skrzynia szybko reaguje na mój
ruch, a redukcjom towarzyszy automatyczny międzygaz. Kilkakrotnie
pozmieniałem biegi i … w pewnym momencie przestałem. Auto po
dłuższym czasie mojej bierności z powrotem przeszło w tryb
automatyczny. Zgadzam się z elektroniką, w trybie Comfort podczas
zwykłej jazdy zmiana biegów to raczej ciekawostka. Może
w trybie Sport będzie inaczej.
Wyjeżdzam
na kawałek szerokiej i równej jak stół drogi. Na wyjściu
dociskam gaz w podłogę. Auto ma fantastyczną trakcję. Nie
odnotowałem żadnego uślizgu wzdłużnego, ani tym bardziej
poprzecznego (szkoda :)). Zostaje wgnieciony w fotel, biegi
przerzucają się błyskawicznie (przy
ręcznym trybie zmiany przełożeń trzeba mieć się na baczności).
Na cyferblacie nie wiem kiedy pojawia się trzycyfrowa liczba
oznaczająca prędkość. Odpuszczam. BMW znów staje się ciche,
łagodne, komfortowe i ekonomiczne. Przerzucam w tryb Eco. Toczymy
się na 7 biegu spalając kropelki paliwa i utykamy w korku. Jest
chwila czasu na poznanie systemu iDrive. Hmm szybko się uczę
elektronicznych gadżetów, ale tutaj miałem problem z szybkim
wyszukaniem stacji radiowej. Kręciłem
pokrętłem, aż znalazłem docelową częstotliwość. Na pewno da
się
zrobić to z automatu, po prostu ta minuta kiedy to robiłem była za
krótka, żeby się odnaleźć. Ciekaw jestem jak się spisywał
pierwszy iDrive, względem którego aktualne systemy są znacznie
udoskonalone i prostsze w obsłudze.
328i,
którym podróżowaliśmy nie miała zmiennej charakterystyki pracy
zawieszenia. Być może to kwestia seryjnie usztywnionego zawieszenia
(profil Sport Line), bo samochód jest dość twardy. Nierówności
nawierzchni wyraźnie wstrząsają pasażerami. Ma się wrażenie, że
skok zawieszenia jest dość mały. Mimo to, samochód jest
wystarczająco komfortowy (kto jest prawdziwym miłośnikiem wygodnej
jazdy powinien wybrać BMW serii 5 lub sprawdzić jak spisuje się
zawieszenie o nastawialnej charakterystyce). W każdym razie na
drogach o względnie dobrej nawierzchni (80% krakowskich do takich
niestety nie należy) z pracy zawieszenia można być zadowolonym.
Mijamy
korek i zmieniam na Sport+. Ze świateł ruszam ze średnio otwartą
przepustnicą, Motor jest teraz wkręcany wyżej niż w normalnym
trybie. Czułość pedału gazu także się zwiększyła. Wszyscy
zostają kilkadziesiąt długości samochodów z tyłu. Niesamowite.
Natomiast chłodno analizując stwierdzam, że różnica między
trybami pracy nie jest ogromna. Zmienia się jedynie sposób
wysterowania jednostki sterującej pracą silnika. Zmiennego oporu na
pedale gazu (w trybie Eco) nie stwierdziłem. Spokojnie wracam pod
salon i zamieniam się z kolegą Piotrem
(v8supercharged.blogspot.com).
Teraz on sprawdzi możliwości drzemiące w tym samochodzie. Ja już
wiem jaki chcę samochód.
 |
| Testowane BMW 328i xDrive |
 |
| Testowane BMW 328i xDrive |
Zdięcia testowanego egzemplarza: FrogsterPL - Blogger;
Pozostałe: netcarshow.com
Co do maski - wydaje mi się, że chodzi tutaj nie tyle o wysokość, z jakiej pieszy na nią "upada", ale o odległość blachy od samego silnika. Im wyżej jest maska, tym mniejsze ryzyko, że wgniatając się "dotrze" do jednostki napędowej, zapewniając twarde lądowanie. A że w wielu samochodach klapy silnika są teraz niebywale miękkie (trzeba nawet uważać przy zamykaniu, żeby ich nie zgnieść), to podniesienie linii maski wyżej może mieć znaczenie.
OdpowiedzUsuńJest dokładnie tak jak piszesz. Mam nadzieję jednak, że nie całkowicie znikną samochody z bardzo niską, klinowatą linią nadwozia. Myślę, że więcej producentów powinno pójść w kierunku unoszonych masek nadwozia. Dotychczas są to Citroen C6, Volvo V40 dodatkowo z poduszką dla pieszego i co ciekawe (wiedza sprzed chwili) także aktualny Mercedes klasy E.
Usuń